"Kogel Mogel 5: Baby Boom" ponownie wprowadza nas w ten chaotyczny świat, w którym rodziny potrafią zaskoczyć nie tylko nowymi fryzurami, ale także ogromnym natłokiem zdarzeń, które wydają się bardziej absurdalne niż kiedykolwiek wcześniej. W piątej odsłonie obserwujemy losy Piotrusia, który razem z żoną Marlenką i teściową przeprowadza się do zabytkowego dworku. W tle tej przeprowadzki towarzyszy im wzmożone napięcie, ponieważ Agnieszka niespodziewanie dowiaduje się o swoim "baby boomie". Czy rodzina Wolańskich przygotowuje się na nowe wyzwania? Z pewnością, ciekawe jednak, czy uda im się znaleźć odpowiednie akcesoria do przyjęcia tak wielkiej nowości, szczególnie w dworku wypełnionym niespodziankami.
- Film "Baby Boom" to piąta część serii "Kogel Mogel", która ponownie wprowadza widza w chaotyczny świat rodzinnych perypetii.
- Fabularyzowany chaos i banalne gagi sprawiają, że film przypomina bardziej operę mydlaną niż komedię.
- Nie wszyscy znani bohaterowie wracają, co obniża morale i wpłynie na odbiór przez fanów serii.
- Muzyka humor jest niewielka, a nieudolne powtórki z rozrywki mogą irytować widzów.
- Obecność postaci takich jak Piotruś i Marlena nie przywołuje już tego samego śmiechu co wcześniejsze części.
- Opinie widzów są skrajne – od nostalgicznego zachwytu po frustrację z powodu zgrzytów związanych z fabułą.
- Film zdobył miano "guilty pleasure", ale wielu widzów woli wracać do klasyki zamiast ryzykować z nowymi produkcjami.
- Brak charyzmatycznych postaci oraz sztampowe gagi sprawiają, że "Baby Boom" nie dorównuje swoim poprzednikom.
Kiedy Mały Kuba pojawia się na scenie, chaos sięga zenitu. Piotruś z promiennym uśmiechem podejmuje nową rolę wujka, co skłania go do marzeń o własnym potomstwie, a Marlenka staje w dość kłopotliwej sytuacji. Nie można zapomnieć o Marcinie, nowym tatusiu, który nagle traci głowę, znikając w chmurze strachu przed rodzicielstwem! Dzieje się, oj dzieje! Niestety, pojawia się także problem, gdyż nie wszyscy ukochani bohaterowie z przeszłości wracają na ekrany. Barbara Wolańska, w tę rolę wcielająca się w wykonaniu Ewy Kasprzyk, ogranicza się jedynie do piskliwego głosu w słuchawce. Cóż, czasami zbyt wiele absencji w ekipie może obniżyć morale.
Co nowego przynosi "Kogel Mogel 5"?
Gdyby rozłożyć "Kogla Mogla 5" na czynniki pierwsze, zauważylibyśmy kilka banalnych gagów oraz narracyjny chaos, który można porównać z najbardziej zakręconymi operami mydlanymi. Tymczasem zastanawiam się, czy twórcy chcieli w jakiś sposób zażartować z nas samych. Czyżby, obok efektów specjalnych, historia zaczęła stawiać na coś, co przypomina sens? Najwyraźniej osiągnęliśmy czwórkę oraz piątą część, tylko po to, by dalej tkwić w tym samym pandemonium. Zamiast nostalgicznej podróży, otrzymujemy kalejdoskopowy zlepek sytuacji i postaci, które, niestety, nie spełniają oczekiwań widzów.

Na szczęście humor, choć w minimalnym wydaniu, gdzieś tam się pojawia. Jednak nie liczyłbym na to, że "Baby Boom" dostarczy nam śmiechu porównywalnego z dawnymi latami. Raczej film przyniesie lekką irytację, bo zdaje się być kolejnym pastiszem, które niepotrzebnie serwuje widzom powtórki z rozrywki. Gdy na końcu zapalają się napisy, rodziny w kinie wstrzymują oddech w oczekiwaniu na... no właśnie, na co? Może na kolejną część? Hmm, lepiej nie miejcie nadziei, bo czeka nas powrót do zamkniętej pętli. Ale, jeśli nic innego, przynajmniej warto się pośmiać, rozmyślając nad tym, co nie wyszło w piątej odsłonie Kogla Mogla.
Główne wątki i postacie Baby Boom – Czym zaskakuje fabuła?
Film "Baby Boom" stanowi piątą odsłonę serii "Kogel Mogel", a jednocześnie zaskakuje niezwykłym chaosem fabularnym, który przypomina skecze bardziej niż solidną komedię. Główne wątki koncentrują się wokół perypetii młodych rodziców, Agnieszki i Marcina, którzy muszą stawić czoła wyzwaniom rodzicielstwa, gdy na świat przychodzi ich syn. Niestety, mimo wielu zabawnych sytuacji, film szybko ujawnia widzom, że humor i satyra na życie rodzinne w dzisiejszych czasach przypominają niektóre potrawy – można spróbować, ale efekty bywają różne. Dodatkowo, często przypomina to nieudolny miks, w którym nie wiadomo, co jest co.
Postacie i ich zagubienie w akcji
Piotruś Wolański, który jawi się jako nowa nadzieja na odrobinę humoru, przeszedł niezwykłą metamorfozę z infantylnego gołodupca w zaskakująco odpowiedzialnego mężczyznę. Obok niego pojawia się Marlenka, będąca bardziej wyidealizowaną wersją teściowej, a całą sytuację jeszcze bardziej komplikuje zjawienie się tajemniczej Kamili, młodej kobiety w ciąży. Oczywiście, wszystko to rozgrywa się w malowniczym dworku, który można określić mianem 'stare ale jare, ale równie tak… jare, że aż nie żyje'. Mimo wahadełka przebojowości, postacie często pozostają w cieniu, a ich interakcje spłycają się do niezbyt zabawnych gagów.
W miarę jak film się rozwija, widzowie odczuwają lekkie rozczarowanie tym, jak mało wykorzystano potencjał znanych z wcześniejszych części bohaterów, takich jak Kasia i Marian. Ich rola ogranicza się do tła, a żarty, które dawniej wywoływały salwy śmiechu, teraz przypominają raczej odgrzewany kotlet sprzed kilku lat. Gdyby jednak zestawić "Baby Boom" z innymi hitami komediowymi, film wydaje się bardziej spóźnioną odpowiedzią na pytanie: "Co stało się z moim poczuciem humoru?" w porównaniu do dawnych odcinków "Kogla-Mogla".

Podsumowując, "Baby Boom" to film, który z pewnością nie spełnia oczekiwań fanów oryginalnych części. Już sama koncepcja, próbująca odwołać się do nostalgii przeszłości, sprawia, że czujemy się jak na nieudanym zjeździe starych znajomych. Dlatego, jeśli ktoś liczy na pełną humoru podróż do lat świetności tej serii, może poczuć się jak w kalekim skeczu. Gdybyśmy chcieli skrócić ten film do jednego zdania, idealnie pasowałoby: "Kiedyś to były czasy, a teraz, drodzy państwo, bardziej przypomina to parodystyczne pastisze".
Poniżej przedstawiam kilka informacji dotyczących postaci, które pojawiają się w filmie:
- Piotruś Wolański - przechodzi metamorfozę w odpowiedzialnego mężczyznę.
- Marlena - idealizowana wersja teściowej, która komplikuje sytuację.
- Kamila - tajemnicza młoda kobieta w ciąży, która wprowadza chaos.
- Kasia i Marian - znani z wcześniejszych części, ich rola jest ograniczona do tła.
Krytyka i opinie widzów – Jak film przyjęli internauci?
Wielu widzów, którzy z niecierpliwością oczekiwali piątej odsłony kultowej serii "Kogel Mogel", może odczuwać wrażenie, jakby otrzymali prezent urodzinowy od nieznajomego, który w ogóle nie zna ich gustów. Zamiast tego, "Baby Boom" wydaje się być filmem, mającym zjednoczyć pokolenia przed ekranami. Niestety, wyszło to tak, jak w przypadku piłki na boisku – zamiast lądować w siatce, poszybowała w trybuny. W związku z tym jedni krytycy rzucają w recenzjach nieprzyjemnymi epitetami, podczas gdy inni twierdzą, że film to tylko nostalgicznym żartem, w który postanowili zagrać twórcy. Rozczarowanie wyczuwalne jest w powietrzu niczym drewniane skrzynie po owocach, które pojawiają się w tym filmie wielokrotnie.
Opinie widzów przypominają pingpongowy mecz – raz w jedną stronę, raz w drugą, a piłka symbolizuje frustrację z jednej strony oraz aplauz z drugiej. Niektórzy oceniają "Baby Boom" jako dopełnienie nostalgicznych wspomnień z dzieciństwa, jednak te wspomnienia w żaden sposób nie zgrywają się z tym, co widzą na ekranie. Z drugiej strony, inni uważają, że film stanowi powtórkę z rozrywki, ale z tak licznymi zgrzytami, że można je z powodzeniem wykorzystać jako tło do rozmowy o niewartych uwagi produkcjach. Gagi, które miały śmieszyć, w wielu przypadkach stały się po prostu żenujące, a dźwięki ze zgrzytaniem w tle bardziej przypominały operę mydlaną z lat osiemdziesiątych niż współczesną komedię.
Krytyka i rozczarowanie w sieci

W komentarzach na portalach społecznościowych niezaspokojone oczekiwania sięgają zenitu, a internauci wręcz buzują emocjami. Wymieniają się przerażającymi opowieściami z własnych seansów. Oprócz fabuły, analizują także dobór obsady, która, łagodnie mówiąc, nie przypomina wspomnień z kultowych poprzedników. Widzowie przyznają, że nie brakuje momentów do zażenowania, zwłaszcza gdy na ekranie pojawia się Katarzyna Skrzynecka w roli głównej – czyżby wzięła na siebie zbyt wiele? Niektórzy sugerują, że czwórka filmowa powinna odpuścić, zanim stworzony przez nich mit o "Koglu Moglu" runie jak domek z kart.
W efekcie film zdobył miano "guilty pleasure", co oznacza winę na sumieniu. Niełatwo określić, kto powinien w ogóle obejrzeć "Baby Boom". Niektórzy twierdzą, że jedynie prawdziwi fani poprzednich części będą mieli odwagę zmierzyć się z tym absurdalnym kalejdoskopem w imię nostalgii. Natomiast ci, którzy uwielbiają się śmiać, mogą mieć ku temu powody, ale łatwo zgubią się w bezsensownych scenach pełnych absurdalnego humoru. W takim razie – co sądzicie o tym, aby przy najbliższej okazji sięgnąć po klasykę, zamiast ryzykować z współczesnymi "dziełami sztuki"? Może lepiej byłoby zająć się starą, dobrą komedią, w której gagi faktycznie bawią, a nie wywołują dyskomfortu.
| Aspekty | Opinie |
|---|---|
| Krytyka filmu | Film został porównany do prezentu urodzinowego od nieznajomego; jedni krytycy używają nieprzyjemnych epitetów, inni nazywają go nostalgicznym żartem. |
| Opinie widzów | Opinie są skrajne: od frustracji do aplauzu; film jako dopełnienie wspomnień z dzieciństwa, ale niezgodne z tym, co widzą na ekranie. |
| Moment do zażenowania | Nie brakuje momentów żenujących, szczególnie z występem Katarzyny Skrzyneckiej. Obawy, że mit "Kogla Mogla" może runąć. |
| Miano "guilty pleasure" | Film zdobył miano "guilty pleasure"; niektórzy widzowie mają odwagę obejrzeć go w imię nostalgii. |
| Rekomendacja | Warto sięgnąć po klasykę, zamiast ryzykować z współczesnymi produkcjami. Sugerencje, aby unikać absurdalnych scen pełnych żenującego humoru. |
Ciekawostką jest, że film "Baby Boom" zyskał miano "guilty pleasure", co podatnym widzom przynosi satysfakcję pomimo krytyki, a jednocześnie stawia pytanie o granice nostalgi w kinematografii.
Porównanie z poprzednimi częściami – Czy Baby Boom dorównuje klasykom?
Ostatnia odsłona kultowej serii "Baby Boom" z pewnością wywołała sporo emocji wśród fanów uwielbianego "Kogla-mogla". Zastanówmy się jednak, czy ta piąta część potrafi dorównać swoim legendarnym poprzednikom. Mimo że film zebrał mieszane recenzje, jedno pozostaje niezmienne – twórcy postarali się wprowadzić sporą dawkę szalonych przygód, jednak wydaje się, że brak im już tej magii, która wykonywała pierwsze części niezapomnianymi. To, co kiedyś budziło w nas radość, dzisiaj przekształca się w powód do refleksji, a nie śmiechu.
Przypomnijmy sobie, jak w "Koglu-moglu" unikały się zgrzyty oraz absurdalność, a zamiast tego umiejętnie je podkręcano. Natomiast nowe produkcje w typowy sposób stawiają na sztampowe gagi oraz przewidywalne zwroty akcji. Bohaterowie z dużymi łukami omijają cechy, które sprawiały, że widzowie potrafili się z nimi identyfikować. Marlenka i Piotruś, znani z wyjątkowej komediowej chemii, w nowym dworku zamiast zabawnych przygód serwują jedynie zgrzytanie zębami widzów. W ten sposób zamiast komediowej eksplozji dostajemy przytłaczający letarg.
Dlaczego nowa odsłona nie zadziałała?
Co prawda producenci starają się podkręcić stary klimat, jednak efekt przypomina raczej nostalgiczny zgrzyt niż szaloną jazdę bez trzymanki. Gdzie podziali się ukochani bohaterowie, których liczne przygody rozśmieszały nas do łez? Naturalnie, nawiązania do poprzednich części są obecne, ale w "Baby Boom" wyczuwalny jest brak ducha, który emanował z oryginałów. Zamiast charyzmatycznych postaci wkradają się nowe, a ich motywacje oraz zachowania często brzmią jak fragment złego skeczu – nudno, mętnie i bez sensu.
Podsumowując, "Baby Boom" zdecydowanie nie jest filmem, który może stanąć w szranki z klasyką. Zamiast śmiesznych gagów oraz błyskotliwych dialogów dostajemy typowy pakiet scenek, które nie mają większego sensu. Nolens volens, piąta część wpadła w wir komediowej nostalgii, lecz efekt tej nostalgii niewiele różni się od przestarzałego kotleta schabowego – niby ok, ale kto chciałby jeść go na okrągło? Wydaje się, że lepiej byłoby, gdyby twórcy na spokojnie zrezygnowali z tej marki, aby wspomnienia z pierwszych części pozostały nienaruszone.

Poniżej przedstawiam kilka powodów, dla których nowa odsłona nie spełniła oczekiwań fanów:
- Brak charyzmatycznych bohaterów z pierwszych części.
- Sztampowe gagi i przewidywalne zwroty akcji.
- Nostalgiczne nawiązania nie skutkują magicznym klimatem.
- Zabiegi komediowe nie prowadzą do śmiechu, a raczej zawodu.
Źródła:
- https://www.filmweb.pl/reviews/recenzja-filmu-Baby+boom+czyli+Kogel+Mogel+5-24963
- https://www.filmweb.pl/film/Baby+boom+czyli+Kogel+Mogel+5-2024-10040797
- https://www.filmweb.pl/film/Baby+boom+czyli+Kogel+Mogel+5-2024-10040797/discussion/Dla+kogo+Oni+robi%C4%85+takie+filmy+%3A%28,3397647
- https://www.filmweb.pl/film/Baby+boom+czyli+Kogel+Mogel+5-2024-10040797/discussion/Kogel+Mogel+5%2C+czyli+totalne+spie+dolenie,3370017












